Menu
Archiwum
Nasi Partnerzy
Strona internetowa
Jak oceniasz naszą nową stronę internetową ?
jest świetna!
fajna
może być
taka sobie
bez rewelacji
koszmarna
Sonda
Jak myślisz,które miejsce w tym sezonie zajmie nasza drużyna
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
Aktualności
Relacja i opinie trenerów
Data: 2017-04-14
Godzina: 17:12
Liczba wyświetleń: 574

Zwycięstwo okupione kontuzjami
Wprawdzie relacje z meczu POLSKIEGO CUKRU-POMEZANII można już przeczytać na stronie Malbork-Nasze Miasto.pl oraz na portalu SportoweFakty.wp.pl to wczorajszej deklaracji musi stać się zadość i misi ona być zrealizowana. Bez dłuższych wstępów przejdę więc do zrelacjonowania wydarzeń na parkiecie.

Mecz lepiej zaczęli goście. Pierwszą bramkę w meczu zdobył młodszy z braci Reichelów – Jakub. Dwa kolejne trafienia byłu udziałem Cieślaka i Michałowa a na tablicy pojawił się wynik 2:1. Prowadzeniem podopieczni Igora Stankiewicza cieszyli się do piątej minuty. Najpierw wyrównanie uzyskał Szala, a dwie kolejne bramki „dorzucił” kołowy Jasowicz i w siódmej minucie goście wyszli na dwubramkowe prowadzenie. Po czterech kolejnych minutach przewagę jednego trafienia uzyskali malborczycy. Po wznowieniu gry od środka parkietu kościerzanie zaatakowali, ale bezskutecznie. Rzutu na malborską bramkę z wyskoku na ósmym metrze próbował Kmieć. Mało, że próba okazała się nieskuteczna, to zawodnik gości taak niefortunnie postawił po wyskoku nogę na parkiecie, że doznał bolesnego urazu prawego stawu kolanowego i po udzieleniu wstępnej pomocy przy wsparciu kolegów z drużyny opuścił parkiet. Chwilę później okazało się, że trzeba wezwać karetkę pogotowia.
W oczekiwaniu na specjalistyczną pomoc gra została wznowiona, a w 14 minucie goście doprowadzili do remisu 5:5. Jak się później okazało był to ostatni „polubowny” wynik, bo od skutecznego rzutu karnego w wykonaniu Cieślaka podopieczni Igora Stankiewicza z mozołem, ale systematycznie zaczęli budować swoją przewagę bramkową.
Trzeba jeszcze odnotować fakt, że 14 minuta meczu była ostatnią (prawdopodobnie już do końca sezonu), w której na parkiecie obecny był Łukasz Cielątkowski. Podczas zderzenia (załóżmy, że niecelowego) z byłym kolegą z zespołu Michałem Derdzikowskim malborski rozgrywający doznał bolesnego urazu prawego stawu barkowego i również przy pomocy służby medycznej i kolegów opuścił parkiet.
Ratownicy z wezwanej karetki do Kmiecia musieli więc udzielic pomocy również Cielątkowskiemu, który podczas meczu w Płocku wrócił na parkiet po kilkutygodniowej przerwie.
Do końca pierwszej połowy gra toczyła się już pod dyktando zespołu malborskiego. Na dwie bramki zdobyte przez malborczyków, goście odpowiadali jednym trafieniem. Przewaga Polskiego Cukru systematycznie więc rosła. Do syreny kończącej pierwszą część rywalizacji urosła do ośmiu trafień.
Do szatni zespoły schodziły więc przy rezultacie 17:9.
Po zmianie stron, tak jak na początku meczu skuteczniejsi okazali się goście. Do 36 minuty trzykrotnie pokonywali malborskiego bramkarza. Bramkarz gości natomiast wyjmował piłke z bramki tylko raz po efektownym rzucie Maluchnika.
W tym momencie malborczycy zapewne w obawie, że goście „złapią wiatr w żagle” i zaczną odrabiać straty, zwarli swoje szyki obronne, poprawili skuteczność rzutową i do 42 minuty meczu zdobyli cztery bramki przy jednym nieskutecznym rzucie karnym Cieslaka. Bramkowa przewaga zespołu malborskiego w 42 minucie meczu wynosiła już dziesięć trafień – 22:12. Taką sama przewagę malborczycy posiadali minutę później po bramkach Czai dla gości i Bruya dla malborczyków.
Jeżeli ktoś z obecnej na trybunach garstki kibiców liczył na to, że od tego momentu zacznie się przysłowiowe „dobijanie rywala”, to był niestety w błędzie. Po pięciu bramkach z rzędu, zdobytych przy mniejszej czujności gospodarzy, podopieczni Andrzeja Gryczki w 49 minucie zmniejszyli swoja stratę do pięciu trafień – 23:18.
Całe szczęście, że w zespole malborskim nastąpiło ponowne „przebudzenie” skutkujące poprawą skuteczności zarówno w obronie jak i w ataku. Przez ostatnie 10 minut spotkania motywowani przez trenera Stankiewicza zawodnicy malborscy kontrolowali przebieg wydarzeń na parkiecie i minutę przed syreną końcową posiadali przewagę ośmiu trafień. Dwa ostatnie wtym meczu celne rzuty były uydziałem zawodników gości. Celne rzuty najpierw Szali a następnie Tomasza Bronka spowodowały, że zespół malborski w konfrontacji z kościerskim Sokołem-Browar odniósł drugie w tym sezonie zwycięstwo. Było to jednocześnie szóste zwycięstwo malborczyków w sześcioletniej historii pierwszoligowych malborsko kościerskich konfrontacji. W pozostałych sześciu meczach trzykrotnie padały wyniki remisowe i trzykrotnie wygrywali kościerzanie.
Chcą dokonać oceny czwartkowego meczu trzeba stwierdzić, że prawdziwa atmosfera została nieco „stłamszona” kontuzjami. Zabrakło tzw. „zęba” i tradycyjnej dla meczów Polskiego Cukru z Sokołem typowo męskiej, jak na piłkę ręczną przystało, waleczności. Odnotować należy natomiast fakt, że jeden z zawodników gości postanowił coś w Malborku udowodnić. Chodzi o Michała Derdzikowskiego, który po rozstaniu się z klubem malborskim, przez Spójnię Gdynia trafił do kościerskiego Sokoła. Derdzikowski bowiem, pomijając fakt, że po zderzeniu z nim właśnie, z gry wyłączony został Łukasz Cielątkowski, na malborskim parkiecie prezentował się bardzo okazale. Próbował walczyć na całym parkiecie a w konsekwencji okazał się najskuteczniejszym zawodnikiem swojej drużyny – zdobył 6 bramek.
Zdobywcy bramek oraz składy zespołów podane zostały w informacji z dnia wczorajszego. Dzisiaj natomiast prezentuję pomeczowe rozmowy z trenerami:
Andrzej Gryczka – trener Sokoła-Browar mówił:

W nieco odmiennym, radośniejszym tonie wypowiadał się Igor Stankiewicz:

WASZE KOMENTARZE (0)

Pseudonim:
Komentarz:
Kod z obrazka: